Zimowe opowieści

Coraz krótsze dni, coraz mniej kolorów. Kiedy przyroda idzie spać, wszyscy wydają się potrzebować odpoczynku, uspokojenia, zwrócenia uwagi do wewnątrz siebie. Potrzebujemy zwolnić, pomyśleć, pomedytować. Zanurzyć się w półśnie, gdzie nie ma pośpiechu, wyścigu, terminów. To spokojny, rozpływający się czas. Ten czas odpoczynku i refleksji odbija się w moich najnowszych obrazach. Białych, jak niebo zimą i śnieg okrywający wszystko jasnym kocem i czarnych, jak las na horyzoncie i nocny spacer. Kolory, które tu egzystują, przytłumione, podkreślają te jasne i te ciemne. Często tak jest, że po serii bardzo kolorowych obrazów, maluję czarno-białe. Są one jakby podkreśleniem i esencją wszystkiego, co zadziało się w tych kolorowych wcześniej. Nie są więc oddzielne od nich, są jednością – w odpoczynku i refleksji.

Kompozycja w tych obrazach bywa zamknięta, jakby w pudełku, chroniona. To daje pewnego rodzaju poczucie bezpieczeństwa, choć jej nieregularność pozwala też i na wyjście – bo też i kształty nawiązują do świata przyrody, a przyrody nie da się powstrzymać. Można otulić kwiat, palmę, tajemnicę, przechować przez zimę, dać jej nabrać energii – ale wiosną ona będzie chciała wyjść. I o tym też są te zimowe opowieści.

Takiej właśnie zimy, pełnej dogłębnego odpoczynku, bezpieczeństwa, medytacji, i zebrania energii wam życzę.