Niepokój

Jestem niespokojna, szukam, eksperymentuję. Urodziłam się na nowo, z blokad wiążących wolność i możliwości. Jestem więc NOWA. Znowu nie znam siebie, znowu szukam, gdzie nowej mnie będzie dobrze. Podążam miłością do tego co robię, do doskonałości i ulepszania siebie. Nie mogę czytać o sztuce. To paraliżuje, tym bardziej, jeśli jest to polski „hejt”, nie rzetelne opracowanie… Nie jestem w stanie mówić o sztuce. Nie znam się na niej, bo jest zbyt wielka, zbyt obszerna i zbyt subiektywna. Nie chcę się znać. Chcę się zachwycać. Bez zawiści, z miłością, uznaniem.

 

Jest taki moment, gdy trzeba zapomnieć wszystko, co się WIE, i znowu zacząć patrzeć na świat jak dziecko, bez ocen. Tak teraz patrzę na malarstwo. Tak je obejmuję miłością dziecka. Tak, czasem zmierzam w stronę kiczu. Muszę, by doświadczyć tego, co kiedyś w ambicji i niepewności siebie odrzucałam. Muszę zintegrować swój cień. Mam więc niespokojny czas.

 

To jednak nie znaczy, że dwadzieścia lat zostaje skasowane. Ono tam jest. Nie znaczy to, że wiedza znika, Nie znaczy, że niepokój zostanie na zawsze. Kiedyś ustabilizuję się, osiądę, stanę się bardziej przewidywalna. Może zdecyduję się na specjalizację. A potem… Może urodzę się na nowo?