Coś na koniec, coś na początek

Kończę rok spokojnie, dokańczając zamówienie. Miałam szczęście w tym roku do zamawiających. Nie spieszyli się, bez stresu, tak jak powinno być. Przy tym ostatnim – wręcz kilka miesięcy opóźnienia, bo zamawiająca chciała, by malowanie obrazu dla niej sprawiło mi przyjemność. I tak było. Przeczekałam depresję, dokończyłam abstrakcję, i rok zakończyłam cudowną turkusową plażą. Niech i następny taki będzie – dla mnie i dla wszystkich –  zrelaksowany, kolorowy, bez pośpiechu i „na czas” 🙂